niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 2 : I love you, but fucks is life

Hej dzisiaj dodaję cholernie krótki rozdział bo nie chce już go pisać...BARDZO przepraszam że nic nie dodawałam ale miałam Full nauki i kurwa jedynie książki widziałam... :/ dzisiaj zaczynam pisać kolejny rozdział...to na dole jest tak beznadziejne że polecam nie czytać
     ~*~ 
Właśnie mieliśmy wejść do Starbucksa gdyż lokalu wyszli...Mama Louisa z jakimś gościem. Był gruby, rudy, niski i obleśny. Na nosie miał zbyt duże okulary. Jay miała przerażony wyraz twarzy.                  
 - Mama ? -zapytał zdziwiony Lou
- Pani Tomlinson ? - Zapytałem cholernie zdziwiony. Przecież w Doncaster miała 4 córki.  
 - To ja. A ten pan to Twój przyszły ojczym - powiedziała do Lou. Spojrzałem na tego kolesia. Miał zniesmaczony wyraz twarzy.
- Co ? - zapytał Louis. Chciałem odejść ale on chwycił mnie za dłoń. Ten rudy spojrzał na nas z obrzydzeniem. Jebany homofob. Pomyślałem. Wyrwałem się do przodu by być bliżej tego idioty.
- Ciulu spierdalaj od tej kobiety albo wpierdol - zagroziłem mu. Ten uniósł ręce w geście obrony i poszedł
- Harry ! - zganiła mnie.
- Mamo czy ty chciałabyś być z homofobem mając syna geja ? - zapytał grzecznie Louis podszedł do niej i przytulił ta pogłaskała go po plecach. Rozczuliłem się na tą chwilę no ale...to było słodkie.
- Nie, nie chciałam i bardzo cię przepraszam ale muszę iść - odsunęła się od niego i ruszyła przed siebie. Zrobiło mi się smutno na sercu widząc jak potraktowała go matka. Mocno go przytuliłem a raczej schowałem go w moich ramionach jego ręce były na mojej klatce piersiowej.
- Kocham cię - szepnąłem mu do ucha. Odsunąłem go na długość moich ramion i czule pocałowałem. Miałem w dupie co o nas pomyślą ludzie. Jego pocałunki nigdy mi się nie znudzą. Odsunąłem się od niego
- Wchodzimy ? - zapytał wskazując palcem na drzwi. Pokiwałem głowę i otworzyłem mu drzwi. Louis poszedł zając miejsce a ja złożyć zamówienie.
- Dzień dobry -przywitała się dość niska blondynka. Chyba młodsza od nas.
- Dzień dobry - odpowiedziałem z uśmiechem. Lekko się zarumieniła i spuściła głową. Czyżby myślała że ją podrywam ? Pfh...chyba coś ma z głową - pomyślałem.
- Co podać ? zapytała zbyt słodko. Zachciało mi się rzygać Laska nie widzisz że jestem gejem ? 
- Dwa razy ''caramel macchiato'' - odpowiedziałem
- Dla dziewczyny ? - zapytała ponurym głosem. Wiedziałem ! Lekko się zaśmiałem i spokojnym ale radosnym głosem powiedziałem :
- Nie...- na jej twarz wstąpił uśmiech. Nie na długo. -...ale dla chłopaka - poczułem jak ktoś przytula mnie od tyłu obejmując w talii.
- Co tak długo, kochanie ? -zapytał grzecznie mocniej mnie przytulając. Uuu...ktoś tu jest zazdrosny. 
-Nic tylko ta dziewczyna pytała o imiona * - on pokiwał głową a ja spojrzałem na dziewczynę miała ogromne oczy pokiwała głową i poszła zrobić nam kawę. Ruszyliśmy do stolika. Zajęliśmy ten przy oknie. Louis chwycił gazetę i zaczął czytać. Ja odpłynąłem myśląc o naszej przyszłości Pod koniec pierwszego roku studiów oświadczę mu się po kilku miesiąc ślub. Kupujemy mały domek na obrzeżach Londynu adoptujemy chłopca i nazwiemy go... Moje rozmyślenia przerwał głos Louisa.
- Harry wiedziałeś że Katy Perry i Rihanna są parą ? - zdziwiłem się. Kto się w ogóle na to zgodził
- Nie wiedziałem kochanie. Ciekawe czy managerowie się zgodzili - powiedziałem chwytając jego dłonie
- nie wiem ale jak my będziemy sławni nie będziemy się ukrywać - nachylił się do mnie i cmoknął w usta  wtedy do naszego stolika doszła laska ( ta sama ) z naszymi zamówieniami sztucznie się uśmiechnąłem i wróciłem do Louisa.
- Skąd wiesz że będziemy sławni ?
- Jestem pewny. Jak zwykle - odpowiedział z uśmiechem, pokręciłem głową i przez to kilka niesfornych loków opadło mi na oczy i Lou wziął je i zgarnął je
- Jak ja się cieszę że cię poznałem - szepnąłem oczy zaszły mi łzami - ale ze szczęścia - nie wybaczyłbym sobie gdybym go stracił
- Uwierz ja też - cmoknął mnie w wierzch dłoni.
Po godzinie śmianiu się i piciu różnych kaw wyszliśmy ze Starbucksa. Teraz chodziliśmy po parku trzymając się za ręce. Co chwilę całowałem go gdzie tylko się dało. Tak bardzo go kocham. Tak może się to wydawać dziwne bo chodzimy jeden dzień ale byłem w nim zakochany na zabój.
- Chyba musimy wracać - powiedział tym swoim słodkim głosikiem Lou. Spojrzałem na niego, obserwował mnie wyraźnie.
- Okey - skierowaliśmy się w stronę mieszkania. Podczas drogi wstąpilismy do sklepu po zakupy bo nic nie mamy.
Weszliśmy do domu równo o 21 w salonie byli wszyscy i patrzyli się na nas
- Co jest ? -zapytałem kierując się z zakupami do kuchni Louis oczywiście podążył za mną
- Wiecie która jest godzina gołąbeczki ? -zapytał Niall
- Tak..21 ? - odpowiedział Louis przytulając mnie od tyłu zaczął całował po szyi.
- Więc ? - zapytał Niall. LouLou chwycił mnie za krocze tak by żaden z nich nie zobaczył zakupy z wielkim łomotem upadły na podłogę a ja chwyciłem Louisa za rękę i ruszyłem biegiem do pokoju nie zwracając uwagi na zakupy. Kopniakiem otworzyłem drzwi i rzuciłem szatyna na łóżko. Podszedłem do drzwi zamknąłem je na klucz i ruszyłem w stronę Louisa. Usiadłem na nim okrakiem.
- Zabawię się tobą a później przyszykujemy się - wymruczałem mu do ucha. Wpiłem się w jego usta rękę molestując ''małego Lou''przez tkaninę spodni gdy poczułem że jest twardy przestałem i poszedłem się szykować na pierwszy dzień. Słyszałem jak Louis jęczy z niezadowoleniem ale nic nie mogłem zrobić. Dla mnie to za wcześnie na sex...
- Harry ?
- Tak ? - zapytałem się udając głupka
- Mimo że cię kocham jesteś kutasem - powiedział wstając z łóżka by iść do łazienki załatwić swój problem. Zaśmiałem się cicho ale na tyle głośno by Louis mnie usłyszał. Zmroził mnie wzrokiem i zamknął się w łazience. Po chwili słyszałem jęki dochodzące z pomieszczenia. Gdy tylko byłem gotowy ruszyłem zrobić śniadanie dla siebie i Louisa. Schowałem je do lodówki. Położyłem się na łóżku. Miałem poczekać na mojego chłopaka ale zasnąłem...
* Chyba  wszyscy  wiedzą że w Starbucksie że pytają o imiona i zapisują na kubkach :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz