piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 4 :the greatest mystery ( część 2)

My nie uprawialiśmy sexu my poznawaliśmy siebie nawzajem. To uczucie które nas ogarnęło było cudowne? Idealne ? Magiczne ? Jest wiele słów, które by mogły to opisać. To jak Harry troszczył się o mnie  i dbał by nic mnie nie bolało było zadziwiające. Wypełnialiśmy się nawzajem, nasza miłość dzięki temu zwiększyła się dwukrotnie gdzie i tak byłą dość spora jak na nasz wiek.Wszyscy twierdzą że będą to 2 miesiące cudnych chwil gdzie tak naprawdę nie wiedzą o nas nic szczególnego.
Moje rozmyślenia przerwał zachrypnięty głos Hazzy:
- Jak tam kochanie ? - jego słodkie usta które wcześniej były poniżej pasa teraz muskają delikatnie moje ucho. Zamruczałem cicho odwracając się w jego stronę.
- Bosko tylko...tyłek mnie trochę boli - westchnąłem cicho na te słowa ręce Harry'ego zjechały niżej i chwyciły moje pośladki. Jęknąłem na ten dotyk ugryzłem jego delikatny obojczyk. Poczułem jak jego palec rozmasowuje mięśnie mojej dziurki, zawarczałem mocnej wbijając zęby w jego blado-mleczną skórę. Już miał po raz kolejny wykonać pierwszy ruch gdy ktoś zapukał do drzwi. Harry na chwilę wziął swoją dłoń by nas przykryć. Gdy tylko wykonał czynność jego duża dłoń wróciła do mojej dupy.
- Proszę ! - krzyknąłem, drzwi uchyliły się a w nich znalazł się Malik.
- Nie chcę wam przeszkadzać gołąbki ale błagam trochę ciszej - spłonąłem rumieńcem ale to nie to było najgorsze..- A ty Styles weź tą łapę z tyłka Lou bo rozmawiam z wami - teraz to byłem soczystym burakiem, Zi jedynie uśmiechnął się i wyszedł z pokoju.
- No chodź tu mój misiaczku - Haz pociągnął mnie do siebie i zaczął całować.
* Perspektywa Zayna *
Już miałem zasypiać gdy usłyszałem warknięcie z pokoju obok. Miałem to olać ale te jęki nie pozwalały mi spać. Wkurzony wyszedłem z pokoju i zapukałem do drzwi obok. Musiałem chwilę poczekać ale w końcu usłyszałem upragnione 'Proszę!' wszedłem do pokoju i mnie zamurowało. Leżeli spleceni ze sobą kompletnie nadzy a ręka Hazzy była w dolnych częściach ciała Lou.
- Nie chcę wam przeszkadzać gołąbki ale błagam trochę ciszej - zauważyłem jak Louis robi się cały czerwony ze wstydu. Harry..co ty robisz z tym słodkim człowieczkiem ? - A ty Styles weź tą łapę z tyłka Lou bo rozmawiam z wami-Louis zrobił się cały czerwony. Uśmiechnąłem się do nich i wyszedłem
- Ahh...ta dwójka jest najsłodszą parką ale najbardziej nie do zniesienia - powiedziałem do siebie gdy tylko zamknąłem drzwi. Ruszyłem do kuchni by napić się ale gdy przekroczyłem próg zobaczyłem zapłakanego Nialla. Podszedłem bliżej i ukucnąłem przed nim.
- Nialler co się stało ? - zapytałem cicho patrząc na załzawione niebieskie oczy.
- Bo... czasem mi się wydaje że Liam mnie już nie kocha - Te słowa mnie przeraziły. Bo nasz Liam taki nie jest....On jak kogoś kocha to otwarcie to pokazuje. Mocno przytuliłem blondyna na siebie. Jego słone łzy moczyły moją koszulkę
- Liam na pewno cię kocha..- teraz niebieskooki rozpłakał się na dobre. Płakał tak głośno że do pokoju weszli Harry i Louis...Chłopcy jak tylko nas zobaczyli podbiegli by móc pocieszyć Nialla.
Po jakiś kilku minutach do kuchni wszedł ktoś kto nie powinien się tu pojawiać. Liam jak tylko zobaczył tą kruchą kulkę między naszymi ciałami o mało się nie przewrócił jego oczy wyglądały jakby zaraz miały wypaść. Podbiegł do nas i popchnął każdego po kolei i mocno przytulił Nialla. Ten wtulił się w niego jak małpka. Odsunęliśmy się z chłopakami na bok. Ten widok - nie powiem że mnie nie przeraził - sprawił że chciało mi się płakać. Nigdy nie spodziewałem się że wiecznie uśmiechniętego Irlandczyka zobaczę tak załamanego.
- Ni..kochanie co się stało ? - zapytał cicho Liam. Jego sarnie oczy skanowały każdy mały szczegół twarzy Nialla.
- Liam...ja...ja myślę że mnie nie kochasz - przy ostatnich słowach się załamał gdyż były to dla niego ciężkie słowa ( Taa... Zayn aka psycholog XD - dop. Autorki).
- C-coo ? - wydukał nieprzytomnie ciemny blondyn. Spojrzałem na Larry'ego wyglądali na tak samo zdziwionych co Liam
- To co słyszałeś...proszę udowodnij mi swoją miłość ! - krzyknął cicho Niall który był na granicy  załamania nerwowego. Liam wstał i podniósł Nialla tak jak pannę młodą i powiedział :
- Kocham cię najbardziej na świecie, oddałbym za ciebie wszystko nawet życie więc koteczku czy...- Liam wyszedł szybko z pokoju i wrócił do chwili i padł na kolana przed Niallem - czy ty... Niallu Horanie zamierzać zostać moim mężem ? - zauważyłem jak po policzkach blondyna spływają łzy..sam poczułem że zaraz będę płakać słyszałem jak dwójka chłopaków ( Harry i Louis) pochlipują cicho.
- Liam...ty dupku jeszcze pytasz ? Pewnie że tak ! - Niall wskoczył mu w ramiona a ja chwyciłem chłopaków za ręce i razem wyszliśmy z pomieszczenia. Ja ruszyłem w stronę swojego pokoju a Larry w stronę salonu.  Uśmiechnąłem się gdy zobaczyłem jak Harry przytula sie do pleców szatyna gdy ten nalewał wodę by móc się rano napić. Wszedłem do mojego pokoju i z spokojem wsyciągnąłem skrzydła.. tak dobrze myślicie jestem aniołem ale jak narazie nie wiem czyim aniołem. Tak to jest przygnębiające,  że sam nie wiem czyim aniołem stróżem jestem. Zmęczony położyłem się na łóżku i z myślą "kiedy znajdę tą jedyną?" 
*perspektywa Liam'a* 
Te wyznanie... te oświadczyny były nie przemyślane. To było spontaniczne ale tak szczerze ? Nie żałuje niczego. Spojrzałem na śpiącego Niall'a.  Wyglądał tak słodko, że aż to bolało. Przysunąłem się bliżej niego i odsłoniłem odziane kordłą nagie plecy mojego jedynego skarba,  zacząłem składać na jego wrażliwych łopatkach pojedyńcze pocałunki. Chłopak zamruczał przez sen i odwrócił się w moją stronę. Ja zadowolony z siebie uśmiechnąłem się delikatnie i zacząłem delikatnie całować jego szyję, poczułem jak przez jego ciało przechodzi dreszcz ale nie zaprzestałem całowania tylko bardziej nachyliłem się nad nim i naparłem moim ciałem mocniej na niego tak że nasze krocza otarły się o siebie. Chłopak westchnął i otworzył swoje najbardziej niebieskie oczy....
*perspektywa Lou* 
Od oświadczyn Liam'a minął miesiąc. Przez ten czas dużo się zmieniło a mianowicie; Moja mama została zamordowana przez tego kolesia, którego spotkaliśmy razem z Harry'm pod kawiarnią, moje siosty zostały sierotami ale Anne była na tyle kochana, że przyjęła je pod swój dach. Ja tą śmierć przeżyłem jakoś obojętnie. Nie że nie kochałam swojej matki tylko ona mnie miała głęboko gdzieś. Następna sprawa....Zayn powiedział nam, że jest gejem.  To nie było jakoś wielkie zaskoczenie ale to nie wszystko. Wyznał nam że chyba jest aniołem stróżem jakiegoś Nicka z uczelni ale ja jak i Harry wątpimy to. I na końcu Harry powiedział mi coś czego się nie spodziewałem a mianowicie że musze go zabić by on oczyścił swoją dusze. Ja katedorycznie odmówiłem ale do niego to nie dociera. Teraz siedze w pokoju na łóżku i czytałem najnowsze plotki jedna była dość ciekawa no może nadziej nagłówek "Młody mieszkaniec ponoć popełnił samobójstwo skacząc z London Eye's. Jego ciało albo on sam żywy znikł...czytaj więcej" wszedłem w to i zdjęcie które tam widniało spowodowało u mnie zawał. Na samej górze słynnej karuzeli stał MÓJ Harry!  Tak zaczytałem się w artykule że nie usłyszałem jak Harry wchodzi do pokoju. Nadal zaczytany poczułem jak ktoś przytula mnie od tyłu wyrwałem się tej osobie z ramion i gwałtownie się odwróciłem. Koło łóżka stał zdziwiony Harry a co najważniejsze cały. 
- Ty jesteś pojebany ? - usniosłem głos na mojego chłopaka. Ten spojrzał na mnie dziwnie ale jego wzrok zatrzymał się na ekranie laptopa. Na jego twarzy pojawiło się zrozumienie. Ten chciał się do mnie przybliżyć ale ja się cofnęłem i tak kilka razy aż napotkałem przeszkodę 
zwaną ścianą. Chłopak przybliżył się do mnie bliżej i położył swoją dłoń na moim policzku. Ja mimowolnie wtuliłem się w dłoń i spojrzałem w jego oczy. Zamarłem.  Były bardziej intensywne niż kiedykolwiek. Na zielonych tęczówkach widniały złote plamy, które dodawały mu uroku. Mój wzrok zjechał niżej i zatrzymał się na pełnych malinowych ustach. Nieznacznie przybliżyłem do niego a on do mnie. W ostatniej chwili oprzytomniałem i odwróciłem twarz a usta hazzy wylądowały na moim policzku.
-Louis...-powiedział cicho złamanym głosem. Spojrzałem w jego oczy i zobaczyłem w nich szczery ból.
-Dlaczego ? -tylko tyle byłem w stanie wyszeptać.  Usta chłopaka z pełnych stały się wąską linią. 
-Musiałem by móc skrzydła zmienić z czarnych na białe. By być tym odważniejszym....-na potwierdzenie słów wyciągnął skrzydła a zamiast czarnych jak węgiel zobaczyłem białe jak pierwszy śnieg skrzydła. -...dla ciebie. - dokończył a ostatnie słowa sprawiły, że chciało mi się płakać. Spojrzałem w jego cudne oczy i to był koniec. Mocno naparłem na usta Hazzy, całując go zachłanie. Ręce wyższego wylądowały na moich biodrach ściskając je nieznacznie, przez co warknąłem w jego usta przygryzając dolną wargę Harry'ego. Otworzyłem lekko moje usta a jego język już zaatakował. To było tak gorące, że aż moje nogi były jak z  waty. Skrzyżowałem dłonie na karku bruneta by nie upaść jak długi. Opuściłem usta Hazzy i zjechałem niżej na szyję mijego skarba. Wpierw składałem małe pocałunki przez co Harry wzdychał.  Wbiłem zęby w bladą skórę Loczka przez co jęknął z wyraźną grypką co mnie tak podnieciło, że przeniosłem dłonie na kołnierzyk koszuli i mocno szarpnąłem do siebie. Nachyliłem się nad jego uchem i chwyciłem między wargi płatek, mocno go zasycając. Chłopak wydał bliżej nieodgadnięty dźwięk a jego głowa spoczyła na moim zgięciu między szyją a ramieniem. Kiedy ja pieściłem ucho Hazzy on obdarowywał moją szyję licznymi malinkami. 
-Pragnę cię w sobie - wyszeptałem cicho liżąc jego małżowinę. Spojrzałem w jego oczy, które w ułamku sekundy stały się czarne z pożądania. Chwycił mnie za pośladki podnosząc więc ja oplotłem nogami jego talię. Chłopak rzucił na łóżko by po chwili znaleźć się nade mną. Chwyciłem go za kark i przyciągnąłem do pocałunku. Nasze usta zderzyły się tak mocno i zaczęły zachłannie całować jakby jutra miało nie być. Otarłem się o jego krocze przez co haz warknął w moje usta. Chciałem nadal kontynuować czynność ale ktoś zechciał nas odwiedzić. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w stronę drzwi.
*2 godziny później*
Od czasu gdy Liam wpadł do naszej sypialni oznajmując, że Niall jest w ciąży wszyscy siedzimy w dalonie próbując go pocieszyć.  Nasz mały skrzat był załamany tym że jak to sam określił " jestem dziwolągiem!". Nie umiał zrozumieć że coraz więcej mężczyzn zachodzi w ciążę.  Ja sam chciałbym być ciężarnym.  
- Ni, kochanie....ja się bardzo cieszę że nosisz moje dziecko pod swoim sercem -oznajmił poraz setny Liam. 
--------------
Więc tak...postanowiłam zostawić ten rozdział tak jak jest ponieważ długo z nim wzlekałam. Przepraszam. Następny może będzie szybciej. Enjoy ! ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz