- Harry rusz się ! - krzyknąłem z salonu państwa Styles. Ja i loczek zaczynamy studia. Za godzinę mamy samolot a ten łaskawy dupek nie zamierza ruszyć dupy. Anne - mama Harrego - czekała na nas w aucie bo ponad 20 minut temu przywiozła mnie z mojego domu do tego.Ostatni raz rozejrzałem się po pomieszczeniu gdzie spędziłem połowę dzieciństwa. Mój wzrok zatrzymał się na zdjęciu gdzie byliśmy my i nasze matki. Uśmiechnąłem się gdyż to było nasze pierwsze spotkanie. Mieliśmy wtedy po 2 lata. Już wtedy wiedziałem że zostaniemy przyjaciółmi. Bardzo kocham Harrego. Jako brata i chłopaka. Tak cholernie mi się podoba. Te jego zielone oczy, loczki, dołeczki, nogi i co najważniejsze TYŁECZEK ! Tak jestem zboczeńcem ale nic na to nie poradzę. Gdyby nie to że obawiam się tego że zostawi mnie gdy wyjawię mu prawdę ale muszę. Postanowiłem to zrobić w czasie podróży do Londynu.Usłyszałem kroki na schodach a po chwili głos mojego zauroczenia:
- Lou weź ode mnie jedną walizkę - wspiąłem się na 3 pierwsze schody i zobaczyłem bruneta targającego trzy walizki i jedną torbę. Wziąłem od niego czerwoną walizkę i granatową torbę. Zeszliśmy na dół, już miałem wyjść gdy loczek zawołał mnie.
- Lou poczekaj ! - Odwróciłem się do niego. Wcześniej nie miałem czasu przyjrzeć się jemu. Miał bardzo obcisłe czarne rurki i białą koszulkę która uwydatniała jego piękne obojczyki.
- Co jest Harry ? zapytałem dalej podziwiając jego ciało. Widziałem skrzydła ptaków na jego klatce piersiowej. Spojrzałem z powrotem na jego nieskazitelną twarz.
- Obiecaj mi że jak skończymy studia dalej będziemy najlepszymi przyjaciółmi - usłyszałem w jego głosie niepewność, wydawał się taki kruchy gdy spojrzałem na jego anielską twarz. Zielone oczy uważnie mnie obserwowały. Przybliżyłem się do niego powoli, zatrzymałem się niecały metr przez nim.
- Obiecuję - szepnąłem i przyciągnąłem go do mocnego uścisku. Mimo iż był wyższy teraz wyglądał na małego. Położyłem głowę na zgięciu szyi i wąchałem jego perfumy. Były delikatne chyba cynamonowe, cytrynowe i coś jeszcze. Chyba coś Harrowego. Zaciągnąłem się jego zapachem i odsunąłem się on niego z uśmiechem. Chwyciłem bagaże loczka i ruszyliśmy do auta. Walizki były w bagażniku i na przednim fotelu ja z loczkiem siedzieliśmy na tylnych siedzeniach. Oparłem głowę o ramię Harrego i zasnąłem.
- Louis...- usłyszałem głos z oddali. Zamrugałem szybko i rozejrzałem się dookoła. Napotkałem wzrok Hazzy bardzo blisko mnie. Momentalnie zrobiło mi się gorąco.
- Co jest ? - zapytałem zdezorientowany patrząc na Harrego. Ten słodko się uśmiechnął
- Jesteśmy na miejscu, miśku - Pocałował mnie w czoło a ja zarumieniłem się. Pośpiesznie wstałem i od razu tego pożałowałem, zapomniałem że jestem w aucie i jebnąłem się o dach.
- Kurwa ! - chwyciłem się za bolące miejsce. Harrego opętał demon śmiechu. Spojrzałem na niego jak na bydło. Trochę się ogarną i mocno mnie przytulił.
- Przepraszam kochanie - wyszeptał do mojego ucha. Od zawsze tak mówił czy robił ale od jakiegoś czasu...
- Może ci wybaczę - wysiadłem pomału z auta by znów się nie walnąć i wyciągnąłem moje walizki. Anne stała z boku i obserwowała nas z łzami w oczach. Podszedłem do niej i mocno ją przytuliłem.
- Nie płacz by my też będziemy płakać i nie pojedziemy by zostać z tobą - powiedział do niej Harry. Loczek dołączył do uścisku. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie bo nasz pociąg przyjechał.
- Kochamy cię ! - powiedzieliśmy razem z Hazzą. I wsiedliśmy do pociągu. Szukaliśmy wolnego przedziału. Był na samym końcu. Szybko rzuciliśmy walizki i wychyliliśmy się przez okno by pomachać Anne. Mama zielonookiego płakała jak małe dziecko ale nie miałem jej tego za złe. Bo to chyba normalne jak dwóch jej synów ( dla niej byłem drugim dzieckiem tylko że starszym ) wyjeżdża na studia bardzo daleko od niej. Gdy tylko straciłem widok jej sylwetki usiadłem na kanapie. Loczek też opadł na nią zdecydowanie za blisko mnie. Pochylił się do mnie i pocałował w policzek. Z każdym pocałunkiem był bliżej moich ust. Gdy pocałował kącik warg położyłem ręce na jego piersi.
- Harry...- jęknąłem lekko odsuwając się ode mnie.
- Ja...ja przepraszam nie wiem co mną kiero...
- Nie masz co przepraszać ale muszę ci coś powiedzieć - spojrzał na mnie cały czerwony i zażenowany - bardzo mi się podobało ale jest jedna rzecz...bo ty... bardzo ale to...naprawdę bardzo misiępodobasz - ostatnie słowa powiedziałem naprawdę szybko z nadzieją że nie zrozumie. I tak się stało ale poprosił o
- Możesz powtórzyć ? - zapytał łagodnie
- Uhg...jestem w tobie zakochany i to od dawna, cholera ! Mam nadzieję że mimo to dalej...- nie mogłem dokończyć bo Harry naparł na mnie swoimi ustami. Był delikatny ale natarczywy. Wiem, że nie wiem co gadam. Jeszcze przez moment chłonął uczucie ich ust złączonych perfekcyjnie ze sobą, po czym zdecydował o przejściu do następnego etapu. Poluzował odrobinę wargi i przechylił głowę w lewo, otaczając usta Harrego, czym zmusił go do odzwierciedlenia procesu w przeciwnym kierunku. Kilka następnych minut składało się z rozdzielania i zamykania, dopóki Harry nie przypomniał sobie, że wciąż trzymał rękę Louisa. Przesunął swoją na pasującą pozycję i szybko złączył ze sobą ich palce, ofiarując miękkiej dłoni przyjaciela lekki uścisk, co zachęciło Harry’ego do szybkiego przeciągnięcia językiem po górnej wardze chłopaka. Jęknąłem cicho na ten dotyk rozchyliłem usta a on lekko wtargnął w moje usta. Przejechał swoim językiem po moim. Uczucie było przepiękne. Całowaliśmy się przez dobre 5 minut. Niestety musiałem przerwać bo zabrakło mi powietrza. Złączyłem nasze czoła
- Kocham cię Lou - szepnął do mnie
- Ja ciebie też, skarbie - musnąłem jego usta i wtuliłem się w niego. Po chwili zasnąłem myśląc o loczkowatym chłopaku. jeszcze przed zaśnięciem pomyślałem Jezu dlaczego ja tyle śpię ?
* Perspektywa Hazzy *
Louis spał z ponad 3 godziny. Za niedługo jest nasza stacja a nie chciałem go budzić bo tak słodko i uroczo wygląda gdy śpi. No ale życie nie bajka jeszcze się naoglądam. musnąłem jego usta i zacząłem go pocałować po szczęce ku górze aż dotarłem do ucha lekko pocałowałem i szepnąłem :
- Lou kochanie wstawaj - ten jedynie mruknął i mocno się do mnie przytulił. Postanowiłem zrobić mu na złość. Wsadziłem rękę pod jego bokserki i chwyciłem jego penisa. Jęknął przez sen niczego nie świadomy. Mocno poruszyłem ręką. Dalej nic. Uszczypnąłem go w główkę a ten usiadł jakby kija połknął
- Harry ! - zgromił mnie swoim krzykiem
- Co skarbie ? -zapytałem grzecznie. Potajemnie spojrzałem na jego krocze.Miał dość spory problem
- Co ty robiłeś ? Gwałciłeś mnie gdy spałem ? -zapytał przestraszony.
- Co ? Nie ! Tylko chciałem byś się obudził - spłonąłem rumieńcem. Louis chwycił mnie za policzki i przyciągnął do siebie
- Koteczku kocham cię I ubóstwiam twoje rumieńce - złożył 2 całusy na policzkach i jeden długi na ustach. Pociąg zatrzymał się na naszej stacji. Oderwaliśmy się od siebie, chwyciliśmy nasze bagaże i wyszliśmy. Gdy tylko uwolniliśmy się od tego pociągu zobaczyłem London eye i Starbucks. Uśmiechnąłem się szeroko.
- Kochanie zostawiamy nasze rzeczy w mieszkaniu i zapierdalamy do Starbucksa - ten spojrzał na mnie i pokiwał głową.
Staliśmy pod kamienicą ( dość blisko uczelni ) w której wynajmowaliśmy mieszkanie. Mieliśmy je dzielić jeszcze z trzema innymi kolesiami. Wjechaliśmy windą na 5 piętro i zapukaliśmy z nadzieją że ktoś tam będzie. Po sekundzie usłyszałem zgrzyt zamka i odetchnąłem z ulgą drzwi otworzył nam chłopak w naszym wieku, z ciemniejszą karnacją i czarnymi włosami.
- Hej jestem Lou a to Harry - powiedział MÓJ chłopak.
- Jestem Zayn. Wy jesteście tą dwójką co ma jeden pokój, mam rację ?- spojrzałem zdziwiony na Louisa. Miał spuszczoną głowę i był cały czerwony. A więc tak to sobie zaplanował cwany chujek - pomyślałem.
- Na to wygląda - odpowiedziałem. Chłopak wpuścił nas do domu. Pierwsze co zastałem to chuj ogromne lustro, w cholerę słodyczy i pełno zabawek Toy-Story. W salonie na dużej kanapie siedział blondyn a w jego bok przytulony brunet. Gdy tylko nas usłyszeli odwrócili się do nas. Blondyn miał w buzi masę chipsów a ten drugi miał dość widoczną malinkę na kości policzkowej. Na pewno między nimi coś jest. Uśmiechnąłem się do nich.
-Hej -powiedziałem niepewnie. Obaj się uśmiechnęli i spojrzeli pytająco na Zayna
- Aaa...To jest Harry- wskazał na mnie - A to Louis - pokazał mojego chłoptasia.
- Hej...ja jestem Liam a ten chłopczyk obok to Niall - czule uśmiechnął się do niego i cmoknął go w policzek
- Ojj...jak słodko - zagruchał Louis. Wszyscy spojrzeli na niego
- Tak ? To ja chcę was zobaczyć - powiedział Zayn krzyżują ręce na piersi.
- Dlaczego uważasz że coś jest między nami ? - zapytałem twardo.
- Myślisz że jestem ślepy ? Gorzko, gorzko- krzyczała po chwili dołączyły głosy pozastałej dwójki. Zażenowany przybliżyłem się do Louisa i lekko pocałowałem w usta. On sam chwycił mnie za kark. Chciałem pogłębić pocałunek ale Zayn rzekł :
- Kuźwa wyglądacie tak słodko że zaraz się porzygam ! - wybuchnęliśmy śmiechem. Chwyciłem Lou za pośladki aż podskoczył i przez przypadek zahaczył o moje przyrodzenie.
- Ugh... - jęknąłem cicho
- Wiecie co ? My chyba pójdziemy do siebie. Um...gdzie nasza sypialnia ? - Zapytał niepewnie szatyn
- Pierwsze drzwi od kuchni. - odpowiedział Niall. Ruszyliśmy do naszego azylu. Ściany były czerwone z jedną czarną. Na samym środku było łóżko i okno. w kącie pokoju było jedno wielkie biurko z dwoma krzesłami nad nim były półki na książki. Koło innych drzwi stała szafa. Zakładam że łazienka. Nie mogłem się dużej zastanawiać bo mój kochanek popchnął mnie na łóżko. Usiadł na mnie okrakiem. Całował mnie zachłannie. Otarł się o mnie tak mocno że aż głośno krzyknąłem
- Ej ! Jesteście tu od niecałej godziny więc nie złamcie tego łóżka ! - doszedł do nas głos Zayna. Louis położył się obok mnie i mocno przytulił. Kreślił różne kółka na moim torsie. Po jakimś czasie cicho zapytałem
- Kochanie śpisz ? - pocałowałem go w skroń
- Nie a co ? - zapytał podnosząc głowę szybko go pocałowałem
- Idziemy do Starbucksa ? -zapytałem z nadzieją
- No jasne. Jeszcze pytasz ? - wstał z łóżka i ruszył przed siebie ale zatrzymał się w połowie drogi do... chuj wie dokąd. Odwrócił się do mnie z chytrym wzrokiem
- Czy ty mnie zaprosiłeś na randkę ? - wstałem i ruszyłem do niego. Objąłem go w pasie i cicho zapytałem
- A chcesz by była ? - zacząłem składać pocałunki na jego szyi
- Bardzo...- szepnął do mnie.
- Więc jest to randka - odrzekłem. Mocno go przytuliłem i poszedłem się ubierać.
Po 30 minutach byliśmy gotowi do wyjścia. Byłem ubrany w białe conversy, czarne rurki, białą koszulkę i granatową marynarkę ( zazwyczaj się tak ubierałem. Kocham marynarki ) a Louis niebieskie spodnie i granatową bluzkę w czerwone paski. Już mieliśmy wychodzić gdy na korytarzu pojawiła się głowa Liama z Niallem
- Dokąd to ? - zapytali na równo
- Idziemy do Starbucksa a co ? - zapytałem
- Nie no nic tylko pytamy - uśmiechnęli się do nas i zniknęli nie wiadomo gdzie. Otworzyłem Lou drzwi i ruszyliśmy na pierwszą randkę.
********************************
Heeej ! Jestem z 1. Wiem trwało to długo ale szkoła i wgl :/ Ale jest ! Następny POSTARAM SIĘ ale nie obiecuję dodać do wtorku - środy. Mam pytanie chcecie szybką akcję ?
Trzymajcie Louisa z dzisiaj ( 19/04/14)
- Lou weź ode mnie jedną walizkę - wspiąłem się na 3 pierwsze schody i zobaczyłem bruneta targającego trzy walizki i jedną torbę. Wziąłem od niego czerwoną walizkę i granatową torbę. Zeszliśmy na dół, już miałem wyjść gdy loczek zawołał mnie.
- Lou poczekaj ! - Odwróciłem się do niego. Wcześniej nie miałem czasu przyjrzeć się jemu. Miał bardzo obcisłe czarne rurki i białą koszulkę która uwydatniała jego piękne obojczyki.
- Co jest Harry ? zapytałem dalej podziwiając jego ciało. Widziałem skrzydła ptaków na jego klatce piersiowej. Spojrzałem z powrotem na jego nieskazitelną twarz.
- Obiecaj mi że jak skończymy studia dalej będziemy najlepszymi przyjaciółmi - usłyszałem w jego głosie niepewność, wydawał się taki kruchy gdy spojrzałem na jego anielską twarz. Zielone oczy uważnie mnie obserwowały. Przybliżyłem się do niego powoli, zatrzymałem się niecały metr przez nim.
- Obiecuję - szepnąłem i przyciągnąłem go do mocnego uścisku. Mimo iż był wyższy teraz wyglądał na małego. Położyłem głowę na zgięciu szyi i wąchałem jego perfumy. Były delikatne chyba cynamonowe, cytrynowe i coś jeszcze. Chyba coś Harrowego. Zaciągnąłem się jego zapachem i odsunąłem się on niego z uśmiechem. Chwyciłem bagaże loczka i ruszyliśmy do auta. Walizki były w bagażniku i na przednim fotelu ja z loczkiem siedzieliśmy na tylnych siedzeniach. Oparłem głowę o ramię Harrego i zasnąłem.
- Louis...- usłyszałem głos z oddali. Zamrugałem szybko i rozejrzałem się dookoła. Napotkałem wzrok Hazzy bardzo blisko mnie. Momentalnie zrobiło mi się gorąco.
- Co jest ? - zapytałem zdezorientowany patrząc na Harrego. Ten słodko się uśmiechnął
- Jesteśmy na miejscu, miśku - Pocałował mnie w czoło a ja zarumieniłem się. Pośpiesznie wstałem i od razu tego pożałowałem, zapomniałem że jestem w aucie i jebnąłem się o dach.
- Kurwa ! - chwyciłem się za bolące miejsce. Harrego opętał demon śmiechu. Spojrzałem na niego jak na bydło. Trochę się ogarną i mocno mnie przytulił.
- Przepraszam kochanie - wyszeptał do mojego ucha. Od zawsze tak mówił czy robił ale od jakiegoś czasu...
- Może ci wybaczę - wysiadłem pomału z auta by znów się nie walnąć i wyciągnąłem moje walizki. Anne stała z boku i obserwowała nas z łzami w oczach. Podszedłem do niej i mocno ją przytuliłem.
- Nie płacz by my też będziemy płakać i nie pojedziemy by zostać z tobą - powiedział do niej Harry. Loczek dołączył do uścisku. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie bo nasz pociąg przyjechał.
- Kochamy cię ! - powiedzieliśmy razem z Hazzą. I wsiedliśmy do pociągu. Szukaliśmy wolnego przedziału. Był na samym końcu. Szybko rzuciliśmy walizki i wychyliliśmy się przez okno by pomachać Anne. Mama zielonookiego płakała jak małe dziecko ale nie miałem jej tego za złe. Bo to chyba normalne jak dwóch jej synów ( dla niej byłem drugim dzieckiem tylko że starszym ) wyjeżdża na studia bardzo daleko od niej. Gdy tylko straciłem widok jej sylwetki usiadłem na kanapie. Loczek też opadł na nią zdecydowanie za blisko mnie. Pochylił się do mnie i pocałował w policzek. Z każdym pocałunkiem był bliżej moich ust. Gdy pocałował kącik warg położyłem ręce na jego piersi.
- Harry...- jęknąłem lekko odsuwając się ode mnie.
- Ja...ja przepraszam nie wiem co mną kiero...
- Nie masz co przepraszać ale muszę ci coś powiedzieć - spojrzał na mnie cały czerwony i zażenowany - bardzo mi się podobało ale jest jedna rzecz...bo ty... bardzo ale to...naprawdę bardzo misiępodobasz - ostatnie słowa powiedziałem naprawdę szybko z nadzieją że nie zrozumie. I tak się stało ale poprosił o
- Możesz powtórzyć ? - zapytał łagodnie
- Uhg...jestem w tobie zakochany i to od dawna, cholera ! Mam nadzieję że mimo to dalej...- nie mogłem dokończyć bo Harry naparł na mnie swoimi ustami. Był delikatny ale natarczywy. Wiem, że nie wiem co gadam. Jeszcze przez moment chłonął uczucie ich ust złączonych perfekcyjnie ze sobą, po czym zdecydował o przejściu do następnego etapu. Poluzował odrobinę wargi i przechylił głowę w lewo, otaczając usta Harrego, czym zmusił go do odzwierciedlenia procesu w przeciwnym kierunku. Kilka następnych minut składało się z rozdzielania i zamykania, dopóki Harry nie przypomniał sobie, że wciąż trzymał rękę Louisa. Przesunął swoją na pasującą pozycję i szybko złączył ze sobą ich palce, ofiarując miękkiej dłoni przyjaciela lekki uścisk, co zachęciło Harry’ego do szybkiego przeciągnięcia językiem po górnej wardze chłopaka. Jęknąłem cicho na ten dotyk rozchyliłem usta a on lekko wtargnął w moje usta. Przejechał swoim językiem po moim. Uczucie było przepiękne. Całowaliśmy się przez dobre 5 minut. Niestety musiałem przerwać bo zabrakło mi powietrza. Złączyłem nasze czoła
- Kocham cię Lou - szepnął do mnie
- Ja ciebie też, skarbie - musnąłem jego usta i wtuliłem się w niego. Po chwili zasnąłem myśląc o loczkowatym chłopaku. jeszcze przed zaśnięciem pomyślałem Jezu dlaczego ja tyle śpię ?
* Perspektywa Hazzy *
Louis spał z ponad 3 godziny. Za niedługo jest nasza stacja a nie chciałem go budzić bo tak słodko i uroczo wygląda gdy śpi. No ale życie nie bajka jeszcze się naoglądam. musnąłem jego usta i zacząłem go pocałować po szczęce ku górze aż dotarłem do ucha lekko pocałowałem i szepnąłem :
- Lou kochanie wstawaj - ten jedynie mruknął i mocno się do mnie przytulił. Postanowiłem zrobić mu na złość. Wsadziłem rękę pod jego bokserki i chwyciłem jego penisa. Jęknął przez sen niczego nie świadomy. Mocno poruszyłem ręką. Dalej nic. Uszczypnąłem go w główkę a ten usiadł jakby kija połknął
- Harry ! - zgromił mnie swoim krzykiem
- Co skarbie ? -zapytałem grzecznie. Potajemnie spojrzałem na jego krocze.Miał dość spory problem
- Co ty robiłeś ? Gwałciłeś mnie gdy spałem ? -zapytał przestraszony.
- Co ? Nie ! Tylko chciałem byś się obudził - spłonąłem rumieńcem. Louis chwycił mnie za policzki i przyciągnął do siebie
- Koteczku kocham cię I ubóstwiam twoje rumieńce - złożył 2 całusy na policzkach i jeden długi na ustach. Pociąg zatrzymał się na naszej stacji. Oderwaliśmy się od siebie, chwyciliśmy nasze bagaże i wyszliśmy. Gdy tylko uwolniliśmy się od tego pociągu zobaczyłem London eye i Starbucks. Uśmiechnąłem się szeroko.
- Kochanie zostawiamy nasze rzeczy w mieszkaniu i zapierdalamy do Starbucksa - ten spojrzał na mnie i pokiwał głową.
Staliśmy pod kamienicą ( dość blisko uczelni ) w której wynajmowaliśmy mieszkanie. Mieliśmy je dzielić jeszcze z trzema innymi kolesiami. Wjechaliśmy windą na 5 piętro i zapukaliśmy z nadzieją że ktoś tam będzie. Po sekundzie usłyszałem zgrzyt zamka i odetchnąłem z ulgą drzwi otworzył nam chłopak w naszym wieku, z ciemniejszą karnacją i czarnymi włosami.
- Hej jestem Lou a to Harry - powiedział MÓJ chłopak.
- Jestem Zayn. Wy jesteście tą dwójką co ma jeden pokój, mam rację ?- spojrzałem zdziwiony na Louisa. Miał spuszczoną głowę i był cały czerwony. A więc tak to sobie zaplanował cwany chujek - pomyślałem.
- Na to wygląda - odpowiedziałem. Chłopak wpuścił nas do domu. Pierwsze co zastałem to chuj ogromne lustro, w cholerę słodyczy i pełno zabawek Toy-Story. W salonie na dużej kanapie siedział blondyn a w jego bok przytulony brunet. Gdy tylko nas usłyszeli odwrócili się do nas. Blondyn miał w buzi masę chipsów a ten drugi miał dość widoczną malinkę na kości policzkowej. Na pewno między nimi coś jest. Uśmiechnąłem się do nich.
-Hej -powiedziałem niepewnie. Obaj się uśmiechnęli i spojrzeli pytająco na Zayna
- Aaa...To jest Harry- wskazał na mnie - A to Louis - pokazał mojego chłoptasia.
- Hej...ja jestem Liam a ten chłopczyk obok to Niall - czule uśmiechnął się do niego i cmoknął go w policzek
- Ojj...jak słodko - zagruchał Louis. Wszyscy spojrzeli na niego
- Tak ? To ja chcę was zobaczyć - powiedział Zayn krzyżują ręce na piersi.
- Dlaczego uważasz że coś jest między nami ? - zapytałem twardo.
- Myślisz że jestem ślepy ? Gorzko, gorzko- krzyczała po chwili dołączyły głosy pozastałej dwójki. Zażenowany przybliżyłem się do Louisa i lekko pocałowałem w usta. On sam chwycił mnie za kark. Chciałem pogłębić pocałunek ale Zayn rzekł :
- Kuźwa wyglądacie tak słodko że zaraz się porzygam ! - wybuchnęliśmy śmiechem. Chwyciłem Lou za pośladki aż podskoczył i przez przypadek zahaczył o moje przyrodzenie.
- Ugh... - jęknąłem cicho
- Wiecie co ? My chyba pójdziemy do siebie. Um...gdzie nasza sypialnia ? - Zapytał niepewnie szatyn
- Pierwsze drzwi od kuchni. - odpowiedział Niall. Ruszyliśmy do naszego azylu. Ściany były czerwone z jedną czarną. Na samym środku było łóżko i okno. w kącie pokoju było jedno wielkie biurko z dwoma krzesłami nad nim były półki na książki. Koło innych drzwi stała szafa. Zakładam że łazienka. Nie mogłem się dużej zastanawiać bo mój kochanek popchnął mnie na łóżko. Usiadł na mnie okrakiem. Całował mnie zachłannie. Otarł się o mnie tak mocno że aż głośno krzyknąłem
- Ej ! Jesteście tu od niecałej godziny więc nie złamcie tego łóżka ! - doszedł do nas głos Zayna. Louis położył się obok mnie i mocno przytulił. Kreślił różne kółka na moim torsie. Po jakimś czasie cicho zapytałem
- Kochanie śpisz ? - pocałowałem go w skroń
- Nie a co ? - zapytał podnosząc głowę szybko go pocałowałem
- Idziemy do Starbucksa ? -zapytałem z nadzieją
- No jasne. Jeszcze pytasz ? - wstał z łóżka i ruszył przed siebie ale zatrzymał się w połowie drogi do... chuj wie dokąd. Odwrócił się do mnie z chytrym wzrokiem
- Czy ty mnie zaprosiłeś na randkę ? - wstałem i ruszyłem do niego. Objąłem go w pasie i cicho zapytałem
- A chcesz by była ? - zacząłem składać pocałunki na jego szyi
- Bardzo...- szepnął do mnie.
- Więc jest to randka - odrzekłem. Mocno go przytuliłem i poszedłem się ubierać.
Po 30 minutach byliśmy gotowi do wyjścia. Byłem ubrany w białe conversy, czarne rurki, białą koszulkę i granatową marynarkę ( zazwyczaj się tak ubierałem. Kocham marynarki ) a Louis niebieskie spodnie i granatową bluzkę w czerwone paski. Już mieliśmy wychodzić gdy na korytarzu pojawiła się głowa Liama z Niallem
- Dokąd to ? - zapytali na równo
- Idziemy do Starbucksa a co ? - zapytałem
- Nie no nic tylko pytamy - uśmiechnęli się do nas i zniknęli nie wiadomo gdzie. Otworzyłem Lou drzwi i ruszyliśmy na pierwszą randkę.
********************************
Heeej ! Jestem z 1. Wiem trwało to długo ale szkoła i wgl :/ Ale jest ! Następny POSTARAM SIĘ ale nie obiecuję dodać do wtorku - środy. Mam pytanie chcecie szybką akcję ?
Trzymajcie Louisa z dzisiaj ( 19/04/14)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz